Czy można być przygotowanym na niespodzianki? A może: czy można sobie powiedzieć, nie, mnie żadne niespodzianki nie spotkają? A jeżeli pod koniec sierpnia trafią się świetne wiśnie, to to jest niespodzianka czy nie?
Można sobie powiedzieć: jakby co, jestem otwarty na niespodzianki. Jeśli chcą, niech się wydarzają. I one się zdarzają i człowiek nawet nie wie, dlaczego robi coś, o czym jeszcze dzień wcześniej nawet by nie pomyślał. Przy niespodziankach człowiek znajduje w sobie odwagę.
Największą niespodzianką jest spotkanie drugiego człowieka. Zupełnie przypadkowe, wydawałoby się, że nasze drogi nigdy się więcej nie skrzyżują, a tymczasem …
Może wydarzyć się coś, co spowoduje, że całkiem spokojnie zapowiadająca się niedziela absolutnie przestanie się tak zapowiadać i dogoni człowieka jakaś dawna historia w całkiem nowej odsłonie. I to tyle.
Jeśli wydaje Ci się, że nic się nie dzieje, że siedzisz i tak będziesz siedzieć, to pamiętaj: wydaje Ci się! Dzieje się, zbliża się, czekaj spokojnie. Wszystko ma swój czas.


Coś mi przypomina ta historia… Miło poczytać, zobaczyć rzecz inaczej po czasie i się zadziwić, zamodlić… by prosić Niebo o deszcz błogosławieństw dla tych, których stawia na drogach naszego życia…, dla tych, których oni przyprowadzają do Jego dzieł…