Twoja pora roku

Pogubiły się kabelki, wszystkie trzy, bluetooth się zbuntował, więc znów bez zdjęcia, ale inaczej ten wpis nie powstanie. Trudno. Tyle wstępu.

Pierwszy letni wieczór. Okno przymknięte, bo kot w pokoju niby śpi, ale na pewno nie przepuściłby okazji wyjścia na dach, a ja za tym nie przepadam. No cóż, to przez to przymknięte okno niech wpadają: ptasi koncert, zapach jaśminu i lekki wietrzyk . Nie chce mi się już wychodzić, by za jakieś pół godzinki wypatrywać świetlików. Uwieczniłam jednego samotnego kilka dni temu, ale przez zapodziane kabelki nie pokażę tej kropeczki na czarnym tle.

Czyja jest ta pora roku? Twoja i moja. To pora , w której się dojrzewa. Jak co roku okazuje się, że na coś jest już za późno. Gdzieś w szufladzie zostały pudełka z nasionami kosmosków i dziwaczków. Już ich nie wysieję. Na sadzenie niektórych roślin, realizację zaniedbanych planów i pomysłów ogródkowych też już nie czas. Trudno. To jest pora nauki rezygnowania i godzenia się na to, czego już się nie zmieni. Źle obsadzone grządki już nie do poprawienia. To jest pora wzrastania tego, co się zasiało, posadziło, zasiliło i umocniło. Czas kwitnienia minął. Co się zawiązało, ma szansę zaowocować. Część kwiatów zachwyciła, obudziła nadzieję, a potem opadła. Tak miało być. To jest czas rozumienia i odnajdywania tu i teraz. To jest czas robienia ogrodowych planów na kolejny rok, A tych innych? Jeśli ich czas już minął, to minął i już. Jeśli nie da się ich przełożyć na inny czas to nic. To jest pora dojrzewania, ale nie pora smutku. To jest pora realizmu i optymizmu. To jest Twoja i moja pora. Właśnie ta, właśnie taka i właśnie teraz. Niech trwa!