Wrześniowe niespodzianki

Czy można być przygotowanym na niespodzianki? A może: czy można sobie powiedzieć, nie, mnie żadne niespodzianki nie spotkają?  A jeżeli pod koniec sierpnia trafią się świetne wiśnie, to to jest niespodzianka czy nie?

Można sobie powiedzieć: jakby co, jestem otwarty na niespodzianki. Jeśli chcą, niech się wydarzają. I one się zdarzają i człowiek nawet nie wie, dlaczego robi coś,  o czym jeszcze dzień wcześniej nawet by nie pomyślał. Przy niespodziankach człowiek znajduje w sobie odwagę.

Największą niespodzianką jest spotkanie drugiego człowieka. Zupełnie przypadkowe, wydawałoby się, że nasze drogi nigdy się więcej nie skrzyżują, a tymczasem …

Może wydarzyć się coś, co spowoduje, że całkiem spokojnie zapowiadająca się niedziela absolutnie przestanie się tak zapowiadać i dogoni człowieka jakaś dawna historia w całkiem nowej odsłonie. I to tyle.

Jeśli wydaje Ci się, że nic się nie dzieje, że siedzisz i tak będziesz siedzieć, to pamiętaj: wydaje Ci się! Dzieje się, zbliża się, czekaj spokojnie. Wszystko ma swój czas.

 

 

Jeden komentarz do “Wrześniowe niespodzianki”

  1. Coś mi przypomina ta historia… Miło poczytać, zobaczyć rzecz inaczej po czasie i się zadziwić, zamodlić… by prosić Niebo o deszcz błogosławieństw dla tych, których stawia na drogach naszego życia…, dla tych, których oni przyprowadzają do Jego dzieł…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *