Archiwum kategorii: książki

Powrót i przepowiednia

Nieobecność, milczenie, książki i powrót- to wszystko da się elegancko połączyć.  Dobrego powodu do powrotu na blog poszukiwałam od jakiegoś czasu. No bo przecież nie można tak po cichutku i niepostrzeżenie, tylko trzeba z przytupem. Eeee, w sumie nie trzeba, ale każde wytłumaczenie zwykłego leniuszkowania jest dobre, czyż nie?

Ważne, że powód się znalazł: „Przepowiednia”- najnowsza książka Emilii Kiereś- dziesiąta na dziesięciolecie pracy. Wszystkie gorąco polecam, ale dziś zatrzymam się przy tej ostatniej.

Czekałam na „Przepowiednię”, bo miała przywołać tajemniczy cygański świat, znany z baśni mojego dzieciństwa, z  pieśni, z opowieści starszych o prawdziwych taborach, o wolnych, wędrujących ludziach.   Bardzo lubię w twórczości Emilii Kiereś te powroty do przeszłości  i zachętę do odkrywania w literaturze tego, co już nieco zapomniane. Autorka  nie tworzy nowych krain, dziwacznych stworów ani przedmiotów. Zachęca nas do otwarcia oczu i rozejrzenia się wokół, bo tam można odnaleźć przygodę. Czytelnik „Przepowiedni” spotka Klarę i Adama, wyruszy na wędrówkę, która nie jest tylko przemieszczaniem się z punktu A do punktu B na mapie, ale także, a może przede wszystkim, jest związana z przemianą bohatera, odkrywaniem tego, co istotne. Tak było w „Rzece”, wcześniej w „Bracie”, tak jest w „Przepowiedni”. Czasami trzeba wyjść z bezpiecznego domu, by dowiedzieć się czegoś o sobie.

Emilia Kiereś traktuje swojego czytelnika( odbiorcę10+) poważnie, nie kokietuje go. Niezauważalnie wprowadza w świat literatury, ważnych tematów, motywów. Baśniowy świat wciąga, cygańskie klimaty też. Nic nie jest przewidywalne. Nudzić się przy tej lekturze nie można, a  ilustracje Marcina Minora zachwycają.

Jedyny minus? Jak w każdej dobrej książce: za szybko przychodzi ostatnia strona. I trochę żal. Można odstawić lekturę na półkę, a można jeszcze o niej porozmawiać albo wybrać się na spotkanie z pisarką.

Warto czytać  tę książkę rodzinnie, głośno. Najlepiej wtedy, gdy jest już ciemno, w domowym cieple, wszyscy poprzytulani na kanapie albo już w łóżkach, tuż przed zaśnięciem.  Tak najlepiej poznawać prawdziwe baśnie, a taką niewątpliwie jest „Przepowiednia”. Jest trochę zwyczajnie, a trochę nie, jest trochę smutno i trochę strasznie, ale dokładnie tyle, ile trzeba. Jest mądrze i prawdziwie. I wiadomo, co jest dobre!

Nie wierzcie mi na słowo. Sięgnijcie sami i przekonajcie się.

 

biblioteka po raz pierwszy

DSC00042

 

Burza całkiem niezła z jednym grzmotem tuż nad głową, coś pięknego.  Przy takim deszczu wyczekiwanym miło jest zasiąść z lekturą, taką na przykład, która trafiła do ręki wraz ze świadectwem, Zresztą  czytanie i w słoneczny dzień miłe wielce.

Gdybym była bibliotekarką i na koniec roku mogłabym kupić książki na nagrody, to taką bym listę stworzyła:

Dla najmłodszych przyrodników : Joanny Winieckiej- Nowak „Detektyw przyrody. Świat roślin.” Świetna rzecz, nic tylko wybrać się z ta lekturą na spacer i rozpoznawać, co tam w świecie rośnie. A jak w szkole przyjdzie czas robienia zielnika, to wtedy rodzice docenią tę pozycję należycie!

Dla najmłodszych historyków: Tomasza Kruczka ” Bitwa o gród Sędziwoja”. Rewelacyjna to opowieść o roku 999    albo Bronisławy Ostrowskiej  „Bohaterski miś”- niesamowita opowieść o I wojnie światowej i Polakach na jej frontach.

Dla wielbicieli baśni :   Zenona Gierały „Baśnie i legendy ziemi świętokrzyskiej”- to jedna wielka zachęta, by na te tereny się wybrać, a przy tym przepiękna szata graficzna-postaci według Jana Matejki i Wojciecha Gersona oraz pejzaże Zygmunta Vogla. Uczta prawdziwa! A jeśli wakacyjny szlak może poprowadzić na północ, to Jana Skorupskiego „Złota legenda znad polskich lasów i jezior” będzie świetnym przewodnikiem.

I dla starszych Joanna Wieliczka- Szarkowa z gawędą w „Bitwach polskich żołnierzy 1940- 1944” albo Andrzej Nowak i pierwszy tom „Dziejów Polski”, by znów przenieść się do początków państwa polskiego- to się czyta!

A dla dziewcząt chyba sięgnęłabym po „Kalamburkę” Małgorzaty Musierowicz- to taki specjalny tom jeżycjady, przeze mnie  ostatni przeczytany  tej serii,  gdy opowieść robi w tył zwrot, by zatrzymać dla nas bohaterów na zawsze. W książce to możliwe, w tym życiu nie, ale … można zawsze opowiedzieć o pewnej szkolnej bibliotece będącej swego czasu schronieniem dla skołowanego nastolatka. I o paniach bibliotekarkach udzielających azylu, porad czytelniczych i podsuwających chusteczki, gdy trzeba było. Zwłaszcza jedna z pań była szczególnie ważna wtedy, a dziś pewnie porządkuje dla nas niebieski księgozbiór i spotkała już wszystkich swoich ulubionych autorów…  dobrej lektury!