Pytania pod sosną

Ktoś ze znajomych stwierdził, że między 24 a 31 grudnia następuje jakieś zawieszenie czasu i dni zlewają się w jedno. Rzeczywiście, jeśli jest się szczęściarzem, który może na ten czas przerwać aktywności zawodowe, tak jest. Pamiętam, jak z rodzeństwem chodziliśmy do dwóch różnych szkół i w jednym roku jedna, a w kolejnym druga miała od  27 lekcje. Rodzice zgadzali się na nieobecność, gdy w tym czasie ktoś wymyślił sprawdzian, żeby nie trzeba było uczyć się w święta, choć raz skończyło się golem per absentiam.

„Zawieszony” kalendarz warto dobrze wykorzystać. Nadganiam różne zaległości – same miłe sprawy. Wśród nich świetny dokument „Kwintesencja brytyjskości”. Dużo refleksji z nim związanych. Jak odpowiedziałoby się na pytanie: kim jestem? Co jest najbardziej charakterystyczne dla mojej tradycji i kultury? Co ją wyróżnia? Czy to, co uważam za swoje, naprawdę takie jest? A może zapożyczone, przyswojone? I wreszcie: co robię z tym dziedzictwem?

Myśl biegnie dalej i przypominają się słowa usłyszane na pogrzebie prawie rok temu, że nie należy chlubić się przodkami, bo żadna to nasza zasługa, jacy byli. To następne pokolenie, na które mamy wpływ, o nas świadczy. Bardzo poruszyły mnie te zdania.

I jeszcze z innego źródła: warto być otwartym na świat i mieć na innych wpływ. Nie, nie trzeba robić wielkich rzeczy. Nie, mieć wpływ to nie znaczy manipulować. To rozmawiać. To powiedzieć o dobrej książce, filmie, audycji. Zaprosić na wydarzenie, przesłać informację o wystawie czy koncercie.

– Wiesz, znalazłam taki ciekawy kanał na YouTube…

– Tak, tak, słuchałam.

No to czemu nie powiedzieć o tym innym? Dlaczego nie mieć wpływu na świat?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *