Jak dobrze, że nie znamy daty swojej śmierci!Naprawdę!
Oto wiesz, że ten ostatni dzień to data X. No dobra, bierzesz się za porządkowanie w sobie i wokół siebie, nie tylko tak fizycznie. Oczywiście, gdy już jako tako poradzisz sobie z emocjami, bo nawet z nadzieją na Niebo odchodzić nie jest łatwo. No dobra, znalazło się paru takich, ale dla większości jednak bułka z masłem to to nie jest. Pomińmy ten wątek, a skupmy się na czasie i znanej dacie.
To co najpierw? Sprzątamy: to dla tego, to dla tamtego, to wyrzucamy, żeby inni nie musieli się tym zajmować. Sentymenty na kupkę, wspominki na kupkę, małe ognisko z tego, co jest absolutnie nasze, a nikt inny i tak tego nie zrozumie.
Coś tam z kimś pogadamy, przeprosimy, wybaczymy, no bo w końcu jest ten czas, wiemy, ile go mamy. Można sobie listę spotkań ułożyć, wszystko zaplanować.
Przygotować możemy nawet samo zakończenie-zdecydować od początku do końca, jak to ma wyglądać już po. Nawet kwiaty wybrać, skoro znamy datę.
Przepłakane/wyzłoszczone, posprzątane, pogodzone, przygotowane to, co się dało. Odżałowywane to, czego się nie dało. Czasem gonitwa myśli , czasem totalna pustka …
W kalendarzu zostało jeszcze dni kilka. Już nic nie ma do zrobienia, jest tylko czekanie do konkretnej daty. Dnia, godziny …
Nic już nie ma do zrobienia ……..
Podoba się tak wizja?
Mnie nie! Zdecydowanie nie! Bo właśnie o to chodzi, że zawsze jest coś do zrobienia, właśnie dlatego, że nie wiem kiedy! Zawsze jest jeszcze może rok, może miesiąc, tydzień, dzień, godzina albo jeszcze jedna minuta. Nie wiem tego i nie chcę wiedzieć. Mam tę minutę, ten dzień. Tu i teraz. Reszta nie moja.
Mam nadzieję, że w drzwiach do Nieba nie wytargają mnie za uszy za ten wpis. Bo właśnie tam się wybieram, wtedy, gdy przyjdzie właściwy czas. Nie ja decyduję o tym, kiedy, nie ja! I tak jest dobrze! Wybieram się tam, dokąd wybierało się przede mną tylu najróżniejszych ludzi, z tak różnym doświadczeniem, przygodami, historią. A łączyło ich jedno pragnienie i jedna nadzieja, wypływająca z najprostszej i najtrudniejszej zarazem kwestii: w momencie poczęcia stajesz się człowieku wieczny. I nic tego nie zmieni, po prostu nic.
Jestem na zawsze i to mnie cieszy!
