Pewien misjonarz opowiadał na kazaniu( i ilustrował odpowiednim filmem) o zaskakującej tradycji, do której musiał się w miejscu swojego działania przyzwyczaić. Otóż, gdy chowa się tam starszego człowieka, niosący trumnę tańczą. I to jak! Nawet z tą trumną na głowie. Wygląda to na pozór dość dziwnie, ale ma piękne uzasadnienie. W ten sposób dziękują za dar długiego życia tej osoby, a w tamtych warunkach niewielu dożywa sędziwego wieku. I mnie się takie myślenie spodobało- umieć podziękować za czyjeś dłuuugie życie i za wszystko, co się wspólnie z tą osobą i dzięki tej osobie przeżyło. Smutek jest, to jasne, bo ma się taką świadomość, że pewne sytuacje, rozmowy, bliskość- tu na ziemi się nie powtórzą, ale jednocześnie chyba mocno się czuje, że tak miało być. A czasami jest tak, że bardzo chce się powiedzieć : ” Tak nie miało być.” I nie wiadomo, dlaczego się stało akurat wtedy. I w ogóle nic nie wiadomo. Ale tak też miało być! Niebo będzie pewnie bardzo proste, choć nie mam bladego pojęcia, jak tam może być. Ale myślę, że jak się tam dotrze, to się przywita z tymi dawno niewidzianymi, przytuli do tych wcześniej nieznanych i powie : „ach to ty!”. A jeśli w Niebie gra się w scrabble’a, to wiem, z kim rozegram pierwszą partię…
Archiwum miesiąca: listopad 2014
O niebie i Niebie
Tyyyyyle ciszy jest czasami potrzebne, ale dziś nie o tym. Dziś o takim zachwycie, że aż boli. Wie ktoś, jak wygląda Niebo? No ja nie. Ale… Czasami zdarza mi się, że troszkę je czuję. Najbardziej wtedy, gdy otwieram okno w wiosenny poranek albo spoglądam przez zamknięte w zimowy śnieżny wieczór. Wtedy wydaje mi się, że tak może być w Niebie. Oczywiście, nie że śnieg albo że trawa, ale że tak będzie ściskało w sercu albo w żołądku, jak kto woli, na widok piękna. A raczej Piękna i Światła. No i już, tyle filozofii. A dziś usłyszałam, że w każdym jest pragnienie Nieba, a śmierci obawiamy się trochę dlatego, że nie chcemy utracić tego, co mamy tu dobrego i pięknego, bo nie wiemy, jak jest tam. Ja sobie kiedyś wymyśliłam tak: z odchodzeniem jest jak z wyjazdem w nieznane miejsce w jakimś bardzo dobrym celu- chcemy i boimy się, a jak już docieramy na miejsce, to nie wyobrażamy sobie, że mogłoby być inaczej. A z naszym byciem wiecznym i przyszłym wyglądem to jest tak jak z fotografiami nas samych na przestrzeni lat- przecież dziś nie wyglądam jak bobas ani jak uczennica czwartej klasy, wszystko się zmieniło, ale to wciąż ja. Do całej serii zdjęć z różnych etapów życia dokładam sobie w wyobraźni tę z wieczności- to też będę ja. Takie sobie filozofowanie w dzień imienin nas wszystkich- skoro dziś Wszystkich Świętych, to wspominamy naszych patronów, a w dzień patrona świętuje się imieniny, no nie? No to świętujemy!


