… nie ma na to rady …

Niby wiadomo, że ten moment miał nadejść, bo … unijne dotacje i zwyczajowy brak konsultacji z lokalną społecznością, ale ….

Zaczytana, podnoszę głowę, by sprawdzić, czy uda mi się z godnością opuścić pojazd przewozów regionalnych, czy też  należy w pośpiechu pozbierać manatki, żeby nie wysiadać trzy  kilometry za daleko od domu, co czasem mi się zdarza.

Podnoszę głowę i … widzę je, takie, jak były od dawna- smukłe, solidne, łączące cywilizację- peron z naturą- lasem ciągnącym się do Warty. Wciąż smukłe, wciąż solidne tylko… powalone.

Pytanie po co? By ustąpić miejsce szkaradnym ekranom? Że niby od lasu mają odgradzać,hałas powstrzymywać? Nie pytać o logikę!

Nie ma już tej i wielu innych kęp drzew, drzewek, zarośli dla wygody, postępu i nie wiadomo czego jeszcze. Nie będzie zatem zieleni cieszącej zmęczone miastem oko ani obserwacji saren, które odważnie wyłaziły poranną porą na peron, ale nigdy pod pociąg, bo głupie nie są. Tory wiodą przez las, który też paskudnie pokaleczono. Czy na pewno trzeba było?

Dziś z dotacji ekrany, kilka lat temu krawężniki na leśnej rowerowej drodze, a za kilka lat dotacja na nasadzenia pewnie.

Smutno w „parkowonarodowej” otulinie się zrobiło. I tylko … nie ma na to rady.  Są takie sytuacje, gdy wbrew logice, faktom i oczekiwaniom coś się dzieje lub nie dzieje. Ktoś próbuje dociekać, najpierw w grupie, potem zostaje sam, by do końca zadawać pytanie”dlaczego?”. Czasem, jak szachista próbuje pokazać kilka ruchów naprzód i ich konsekwencje. Tylko najczęściej po drugiej stronie ma klowna-odpowiedzią jest wyśmianie albo głaz- milczenie, bo”my wiemy lepiej” to jedyna reakcja. Jak się ma większego pecha, to szachistę mogą spotkać sankcje mniej lub bardziej dotkliwe. A drzewa i tak wytną! I na co szachiście satysfakcja po latach, gdy na pytanie „dlaczego?” powstanie kilka prac naukowych, ze dwie powieści z kluczem, a może nawet ktoś zechce wszcząć w sprawie postępowanie?

Że  przesadzam? No cóż, gdyby patrzeć z perspektywy małych brzózek rosnących przy peronie i sosenek o dwieście metrów oddalonych od europejsko fundowanej ścieżki edukacyjnej może tak? Ale jeśli spojrzeć z perspektywy niewypowiedzianej, która z żalem za każdym wyrąbanym drzewkiem się miesza, to może jednak nie?  A zresztą jakie to ma znaczenie dziś? Historia oceni. Jak zawsze. I to, co duże i to, co niewielkie. W otulinie też. A teraz? A teraz można się schronić. W otulinie też. Jeszcze ….

Moja opowieść o zwierzętach

DSC00233

A gdyby to była lwica, nie wahałaby się. Podjęta raz decyzja uruchamia dobrze wypracowane mechanizmy działania. Jest światło, jest wiedza, jest odpowiedzialność. Może trzeba zaryczeć, może trzeba podnieść umięśnioną łapę, może potrząsnąć płowym łbem nie spuszczając z przeciwnika wzroku. Zaraz, czy to jest przeciwnik? Lwica przychodzi po swoje, wie, że się jej należy. Nie,to nie wróg naprzeciwko, to problem do rozwiązania. Weźmie, co jej i każde pójdzie w swoją stronę, miejsca w dżungli dość.

A gdyby to była… wężyca, byłaby uparta. Jak odzyskać, co zabrane? Kolejne plaśnięcia ogona, punt po punkcie zbijają argumenty drugiej strony. Czujne spojrzenie powstrzymuje próby nieuczciwych zagrań. Wężyca cierpliwie czeka, nie, nie na błąd, na sprawiedliwy obrót spraw. Nie rusza się, nie syczy. Nie chce zastraszyć ani przegnać, po co? Czeka i jest bardzo cierpliwa, bardzo …..

A gdyby to była… łania, byłaby ufna. Odkryłaby wszystkie karty i swoją słabość. Zobacz, to boli, dlaczego mnie ranisz? Można sprawę rozwiązać zaraz, tu na miejscu. Każde z nas wyjdzie z tego cało, szkoda kolejnego dnia, popatrz, jak można to zrobić i będzie dobrze. Przecież i ty, i ja chcemy, żeby było dobrze. Chcemy?

Którą wybrać?

Cóż, życie niespodziewanie dopisało swoją wersję historii, na scenę wkracza wilczyca. Ma w sobie siłę ,  ma w sobie zawziętość, straciła tylko wiarę w to, że komuś może tu chodzić o  dobro. Jakiekolwiek. A może wydaje jej się, że wiarę, a może tylko przestała rozumieć?  Położyła uszy, by nie słyszeć nic nieznaczących już słów, gotowa do skoku oczekuje ataku. Nie, nie zaatakuje pierwsza, to nie w jej stylu, ale na atak odpowie. Przyczaiła się, wie, jaka siła tkwi w jej wzroku. Wpatruje się więc, bo tylko tak może ocalić to, co najważniejsze. Nieważne, jak długo, ważne, żeby do końca.