Nutria i całus

DSC00035

Wakacje kilka razy zaczęły się kolonią zuchową. Zuchy dziś mają swoje zuchy, a druhny lubią wspominać wszystko to, co znalazło się w zuchowej kronice po każdorazowym obowiązkowym: „Wstaliśmy, umyliśmy się i zjedliśmy pyszne śniadanie.” A potem był turniej rycerski, ognisko zakończone burzą i suszeniem na płocie wszystkiego, co się dało , nocna wyprawa do lasu po kubek jagód bez prawa oglądania się za siebie dla zdobywców małych trzech piór, teatr grecki i wieczorny obchód namiotów albo sal: „druhno, całusa na dobranoc”. Do dziś to najmilsze wspomnienie tamtych dni- 25 zuchenek i zuchów, którym się haftowało słoneczka i wilczki, w wieku od 6 do 10 lat o różnych  temperamentach, stopniach samodzielności i apetytach w tym jednym momencie rozczulająco takich  samych… druhno, całusa… Nutria też, a był już całkiem duży. ….

Wakacje i pytania

Zdjęcie0462

Moje ulubione pytanie dotyczące zeszłorocznych wakacji: co można przez 5 dni robić w Płocku? Można i to nawet dłużej- nam zabrakło jednego dnia, żeby zobaczyć naprawdę wszystko, co chcieliśmy, a i tak dwie atrakcje były w remoncie. Jak nie macie planów wakacyjnych jeszcze, to polecam, więcej się tu na ten temat pojawi, ale nie dziś. W każdym razie warto dawać się zaskakiwać, a jak coś na pozór wydaje się małe, to najczęściej się tylko wydaje.

Jabłonka

DSC00024

Rosła kiedyś jabłonka, dawała jabłka żółte w prążek jak piżamka. Objadały się nimi dzieci i robaczki, bo to w naturze było, a w tej dzieci i robaczki nie przeszkadzają . Jabłonka miała jedną gałąź fantastyczną, na której tak do trzydziestu kilo człowieka siedziało wygodnie, a bywało, że wisiało albo się huśtało na huśtawce z liny i deseczki a czasem z opony. W naturze nie każda jabłonka wydaje owoc. Ale każda jabłonka daje cień. Tylko nie można nieowocującej jabłonki męczyć, przycinać, żeby rodziła. Niech rośnie taka jak jest- i ptaki się nią cieszą, i robaczki, i dzieci. Piękna jesteś jabłonko.

A co się stało z tą, która owocowała? Już jej nie ma, ale …. w ogrodzie są dwa drzewka, wyrosły z pestek wyplutych przez dzieci. Nikt drzewek nie wspomagał. Jedno daje owoce żółte w prążek jak piżamka, a drugie daje cień.  Bo w naturze wszystko jest możliwe i wszystko ma swoje miejsce.

Porzeczka albo jeszcze inny początek

DSC00022

 

Było tak. W ogrodową przestrzeń jadalną powróciły po wielu latach czarne porzeczki. Wyrosły dorodne krzaki i zapowiadały się niezłe owoce. I wtedy porzeczkę zaatakowało coś. A że się chemii unika, to trzeba było cosiowi zaradzić ręcznie. Listek po listku wszystkie zaatakowane się obrywało, ale gałązki porzeczki kruche są i się jedną złamało. Żal wyrzucać zieloną gałązkę, niech posiedzi parę dni w wazonie. Zadomowiła się i ukorzeniła, a owoce nie opadły, tylko zaczęły dojrzewać. Ale heca? Nie, taki ogród, w którym ukorzeniają się patyczki wtykane jako podpórki dla fasolki,  pestki zgubione w drodze na kompost wyrastają w melony na ścieżce, nawet palma daktylowa z kompostu trafiła na salony. Może warto siać i sadzić… wszędzie…

Prezenty

DSC00010

W baśniach matki chrzestne czasem okazują się wróżkami. W tej historii wróżki były trzy: koralowa wróżka elegancji, szmaragdowa wróżka mądrości i lawendowa wróżka wierności. Jakie prezenty zostawiły? Polubienie żółtych kwiatów i delikatny odcień szminki na każdy dzień, „753 z jajka wykluł się Rzym, a na pasjanse jeszcze przyjdzie czas” oraz serwetkę prutą i poprawianą tak długo, aż nadawała się do pokazania światu. A najważniejszy prezent od wszystkich trzech to sposób na rozpoczynanie i kończenie każdego dnia.

Domek z kart albo początek

DSC00011

Kart było wiele. Te z góralskimi motywami albo z wilczymi łbami nie nadawały się do budowania, bo przeszły wiele wojen, makao i remika. Czekały spokojnie na deszczowe popołudnia w tekturowym pudełku po herbacie . Do budowy służyły nudne, ale nowiutkie talie czerwona i niebieska.  Na niskim stoliku plac budowy. W pełnym skupieniu, karta za kartą powstaje dom. Delikatnie dokładane elementy kolejnego piętra, każdemu zakończonemu towarzyszy mocniej bijące serducho i radość. Głowa pochylona na blatem, od czasu do czasu tylko czujne spojrzenie z boku, czy aby wszystko równo. I nagle wiuuuuu, powiew wiatru otwiera przymknięte okno i przewraca całą budowlę. Niedowierzanie, złość, łzy i milczenie. A potem spojrzenie ponad ruinami- jest piękne wrześniowe popołudnie. No dobrze, zburzyłeś moje budowanie, to co teraz? Co chcesz tu zbudować, jaki masz plan?

Z poddasza bliżej do nieba?

DSC00004Z poddasza bliżej do nieba? To oczywiste!

Scenka pierwsza

Pokój dla gości przygotowany, łóżko pościelone, okno dachowe nad nim otwarte, by dotarło powietrze o zapachu kwitnących lip. Czas zająć się kolacją. Działania kulinarne trwają, zaczyna padać. I pada. Na czystą pościel w pokoju pachnącym lipą też.

Scenka druga

Księżyc w pełni zagląda na poddasze. Hmmm, trzeba będzie w końcu kupić rolety, no tak, trzeba się tym zająć. Po miesiącu- księżyc w pełni …. trzeba by kupić rolety ….

Z poddasza bliżej do nieba? To oczywiste?