Nie żeby pomysłów brakowało. Tematów sporo, ale to działa tak, że musi być właściwy dzień. Dzisiaj nie jest odpowiedni na żaden z tych na liście. A temat, który się pcha, niech się wypcha. Napisać coś trzeba, I co teraz?
I już wiem! Dziś pojawił się sms od kogoś, kto wykonywał dotąd pewne domowe usługi. Zmienił branżę, założył własną firmę i rozesłał do klientów informację. Długi sms. Bez algorytmów (no dobra, że niby nie w sieci), słów – kluczy i optymalizacji. Po polsku. Bez żadnych anglicyzmów i nowomowy. Zrozumiałam każde słowo! Dobry, ciepły tekst zapraszający do skorzystania z jego umiejętności. Uśmiech. Odpowiedź. Reakcja.
Możecie mi nie uwierzyć, ale naprawdę do 22.20, gdy wpisywałam tytuł, który już tak zostanie, nie wiedziałam, o czym dalej. jakoś w ferworze domowych zajęć zapomniałam o tym przedpołudniowym miłym odkryciu. Wróciło. I niech wam będzie tak ciepło na sercu jak mnie.
