Święty Mikołaj przychodzi do tego, kto w niego wierzy – zdanie proste i prawdziwe. Można sobie posiedzieć i pomyśleć, co to dla mnie znaczy dziś, a co znaczyło kiedyś; popijając gorącą czekoladę, jedząc drożdżową bułeczkę (brioszkę) i mandarynki. Taki posiłek to miły zwyczaj, który przywiozłam z Francji – tak się tam celebruje wieczór świętego Mikołaja.
Kim jest święty Mikołaj? Dobre pytanie!
Otóż niewątpliwie na początku był biskup Miry, pochowany w Bari i to on przychodzi do części świata chrześcijańskiego – łącząc ten zachodni ze wschodnim. A we wszystkich zakątkach świata pojawia się postać, która odbyła daleką podróż: najpierw z Holandii do USA, tam zyskała nowy wizerunek, a potem osiadła sobie spokojnie na północy i zaprzyjaźniła się z reniferami.
Pytanie o świętego Mikołaja jest trochę pytaniem o to, co jest dla nas ważne. Jedni wybiorą postać historyczną troszczącą się o innych, a inni postać z krainy elfów spełniającą wszystkie marzenia. I tak jest dobrze. Każdy ma prawo do własnego wyboru i do wędrówki za tym, co serce mu podpowiada.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tradycjach obdarowywania się w grudniowy czas i o stosunkowo krótkiej historii Rovanieni, warto zajrzeć w internetowe przestrzenie, dokąd się teraz udam, bo niektóre wątki bardzo mnie intrygują. A jeśli lubicie papierowe książki, to sięgnijcie do książki Tolkiena „Listy od św. Mikołaja” – to wyraz miłości taty do swoich dzieci, choć może trochę Was zaskoczy, bo to ten Mikołaj z anglosaskiej tradycji, któremu psoci się niegrzeczny biały niedźwiedź.
