Tak, tak, minął rok, a po jego połowie Motylek upomniał się o wpisy. Początkowo ta cisza nie była zamierzona, potem tak wyszło, a potem się utwierdziło. No i odłożyło się do dzisiaj. Spokojnie, nie będzie żadnych podsumowań minionego, za to wkrótce będzie o milczeniu i ciszy tak w ogóle. A dziś będzie o motywacji. Dzięki Motylku! Czasem się szuka motywu, czasem motywacji. Słownik PWN podpowiada, że motywacja to coś, co powoduje podjęcie jakichś działań lub decyzji.Czy bez niej można w ogóle coś robić? Czy ważne jest, jaka motywacja kieruje? Bez motywacji nie potrafię, a to jak robię, od motywacji trochę, a czasem bardzo zależy. Czy działam tylko dla ZUSu i zdrowotnego, czy działam z pasji itp? Można i tak, i tak, a najczęściej jest się gdzieś pośrodku. A jak się jest pośrodku, to się szarpie raz w tę, raz w tę albo jest się szarpanym. A szarpanie boli. I ciśnienie może wzrosnąć. Dlatego lepiej się zdecydować i podjąć decyzję jakąkolwiek, ale ciach i już. Albo robię, bo muszę i zaciskam zęby, a czasem zamykam oczy i uszy na to, na co nie mam wpływu, albo robię, bo lubię i … zaciskam zęby, a czasem zamykam oczy i uszy na to, na co nie mam wpływu. Żeby to tak można ciach i już i do tematu nie wracać. Akurat!
Przepadałam za zabawą aptekarskimi wagami mojego Dziadka- szylkretowe szalki bujały się na cieniutkich niteczkach, a ja delikatnie dokładałam odważniczki, niektóre wielkości paznokcia, całkiem płaskie. Wyciągałam je ostrożnie z pudełeczka i cały czas starałam się utrzymać równowagę szalek. Gdy było się nieuważnym, szalki spadały, niteczki się plątały i całą zabawę zaczynało się od nowa. Ale gdyby ta waga miała pokazywać równowagę między tym, co zusowo-zdrowotne i tym co sercem i pasją budowane, to chyba lepiej, że czasem na ramieniu wagi przysiądzie Motylek, jest tak delikatny, że nie zrzuci szalek, ale leciutko przechyli jedną z nich. i już. Dzięki Motylku za motywację, naprawdę.
