Miasto budzi się bez …..

W dawnych, dobrych studenckich czasach grywało się w mafię, jeszcze bez wersji „pudełkowej”. Na starej wykładzinie, z talerzem czegoś do pochrupywania pośrodku, siedziało grono zapowiadających się wówczas dobrze, a dziś dojrzalszych zdecydowanie, miłych osób, które udowadniały sobie nawzajem niewinność. No jak możesz mnie w ogóle o coś takiego posądzać, ja? Dlaczego ja? Eliminujecie niewinnego człowieka- te i inne teksty przyjmowane były z powątpiewaniem i sarkastycznymi uwagami. A potem zapadała noc, prowadzący usypiał całe miasto, pozwalał obudzić się i działać mafii. A potem miasto budziło się bez …. ku zdziwieniu uczestników, pewnych swoich podejrzeń .

Minęło sporo lat od tamtej pory, dziś w mafię gra kolejne pokolenie, którego części przynajmniej szansę na pojawienie się na tym świecie stworzyły spotkania w starej kamienicy. Spojrzenia udającej niewiniątko mafioso w spódnicy  ( swoją drogą, jak to jest ” po nowemu”: mafiozica, mafiozina czy mafioza po prostu?) wymieniane ze spojrzeniami podejrzewanego niesłusznie adoratora, dwie łapki trącające się ukradkiem  w tej samej misce z krakersami, nadzwyczaj gorliwe wyprowadzanie psa gospodyń itp., to były początki kilku pięknych historii, trwających do dzisiaj. Ale wróćmy do gry.

Miasto śpi- miasto się budzi- mafia działa. Aż pewnego dnia miasto obudzi się …. bez mafii. I najbardziej zdziwiona będzie wtedy mafia. Tak uczy pewna księga . I tego się trzymamy. Choć wciąż dziwi nas, że dobry nie zawsze chce zostać dobrym, ale to już zupełnie inna opowieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *