Sędziwa wiosna

No cóż, odcinków przedwiosennych miało być więcej, ale przerzucam je na przyszły rok, a tymczasem wiosna! Na parapecie jeden z hiacyntów przyspieszył zdecydowanie, drugi jeszcze niepewnie wychyla się z cebulki. Kontrola ogródka wykryła jednego krokusa barwy żółtej, który zaczyna pokazywać, na ile go stać, drugiego na dobrej drodze oraz pierwszego narcyza w podobnym stadium. Poza tym victoria! Wszystkie cebulki przetrwały i w każdym dołku coś zielonego jest. No dobra, niektóre jednak za głęboko posadziłam, to się trochę męczą, ale dają radę.

W mojej okolicy jest kilka ogrodów, o które dbają seniorzy i to nie ci  60+( tak zgodnie z ustawą zdefiniowano osobę starszą), ale naprawdę sędziwi ludzie. Niezwykle urzekające jest obserwowanie postępów  ich pracy- każdego dnia po troszeczku i efekt jest! Stały rytm dnia, trochę pracy, trochę przerwy. Nie porywają się na czyny niezwykłe- nie przestanę, aż skończę. Nie planują: dzisiaj zrobię to i to. Wychodzą do ogrodu i grabią- jeden, drugi, trzeci dzień. Gdy czwartego brak siły, odpoczywają. Szykują grządki- starannie, najpierw prosząc kogoś o przekopanie rabatki. Nie, nie muszą sobie udowadniać, że potrafią. pewnie, że potrafią, ale te siły lepiej spożytkować na coś innego, skoro można poprosić o pomoc. Na równiutkich grządkach posieją i posadzą- pomaleńku, według kalendarza, wszystko ma swoją kolej. A potem będą konsekwentnie, regularnie pielęgnować. bez weekendowych zrywów, bez wyrzutów sumienia, że się zaniedbało, bez wielkich planów, które pozostają planami. Tylko systematycznie kawałek po kawałeczku, dzień po dniu, tyle, ile się uda, a jak się nie uda, to trudno, kolejny krok jutro. Może to właśnie tak zdobywa się niebo? I dlatego sędziwa wiosna ma sens!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *