Przed wiosną- cz.3

Na poddaszu od północnej strony termometr wskazuje +15, słońce przepiękne, więc zamiast sobotnich domowych były sobotnie ogrodowe porządki. Meldunek z domu: grudnik zakwitnie jednak szybciej niż hiacynty, a stewia okazuje się roślinką wieloletnią, pięknie odbiła od korzeni.

A tymczasem w ogrodzie ….. Jest coś naprawdę urokliwego w tym wygrzebywaniu zielonych roślinek spod zgniłych liści i zeschniętych patyczków. Rozgarniasz rękami zeszłoroczny bałagan, przerzucasz do kompostowego wiaderka, rozgrabiasz leciutko ziemię, a tu kiełek, a tu pęd, a tu całkiem już spora trawka. A jeszcze przed chwilą zdawało się, że nic tu nie ma, żadnego życia, sto procent martwoty. I że tak już zostanie. Można było przejść obok, nie ruszać, ale nie, warto było grzebnąć, warto było rozgarnąć. Zawsze warto! Tylko trzeba się do tego rozgrzebywania i pozbywania „bez- życia” zmobilizować. I to jest temat! Na całe czterdzieści dni. Ale skoro jest życie ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *