Gdyby twój przyjaciel wybierał się na spacer bardzo piękną drogą, która kończy się przepaścią, czy powiedziałbyś mu o niej? Gdyby twoje dziecko chciało złapać przepiękną w kształcie i kolorze rozżarzoną żarówkę, czy przytrzymałbyś jego rączkę, by ochronić przed poparzeniem? Pewnie bez wahania odpowiadasz: tak, oczywiście, to jasne, to mój przyjaciel, moje dziecko, nie chcę, żeby stała mu się krzywda. Co za pytanie w ogóle! Takie to proste.
Otóż to wcale nie jest proste. Oto twój przyjaciel chce zrobić krok, który prowadzi ku przepaści. Nie podoba ci się to, ale przecież to jego życie, jego szczęście, jak mogę się wtrącać. Twoje dziecko zbliża rękę do czegoś, co wcześniej czy później zada mu ogromny ból i to być może z niegojącą się raną na zawsze. To jego sprawa, jego szczęście, nie mogę go zranić, odwróci się ode mnie.
Przepaść w górach i gorącą żarówkę w lampce nocnej widzisz i to jest ta różnica. Widzisz i wiesz, że nie ma możliwości, żeby w przepaść nie wpaść, jak się zrobi krok więcej, a żarówką nie oparzyć, gdy się jej dotknie. Dlaczego wydaje ci się, że w tych innych sytuacjach uda się skutków uniknąć, że można zmrużyć oczy i problemu nie będzie? Że w sumie inni też tak robią i są szczęśliwi.
Kilkanaście lat temu mogłam zginąć na przejściu dla pieszych. Zrobiłam krok przed stojącym samochodem, gdy na drugim pasie pojawił się mądrala jakich wiele. Moja mama złapała mnie w ostatniej chwili za nadgarstek i pociągnęła. Zabolało i to na dłużej. Swoją drogą, skąd miała w sobie tyle siły, nie byłam już wtedy dzieckiem? Mamy tak mają. Czasami muszą znaleźć w sobie siłę, nawet za cenę bólu dziecka. Mama wyjmie dziecku drzazgę, choć wie, że zawyje z bólu, ale przecież nie może pozwolić, by rozwinęło się zakażenie. A dzieci czasem drzazgi ukrywają. Mamo, babciu, siostro nie bójcie się! Czasami naprawdę trzeba. Przecież kochacie!
A ty przyjacielu? Jeśli jesteś pytany, nie bój się powiedzieć tak, jak myślisz. Jeśli nie jesteś pytany, czekaj, bądź obok.
A jeśli nie masz odwagi? A jeśli inni mówią ci: siedź cicho, nie odbieraj prawa do szczęścia? Wtedy bądź gotów i czekaj. Z tej przepaści można wydobyć się tak długo, jak długo bije serce tego, kto wpadł, do ostatniego uderzenia. Pleć linę i czekaj. Różaniec za różańcem umocnią sploty. I nawet jeśli miałoby to stać się w ostatniej chwili życia, to się stanie. Niech tylko ta lina się kołysze, żeby można było po nią sięgnąć. Ufaj.
