Wakacje kilka razy zaczęły się kolonią zuchową. Zuchy dziś mają swoje zuchy, a druhny lubią wspominać wszystko to, co znalazło się w zuchowej kronice po każdorazowym obowiązkowym: „Wstaliśmy, umyliśmy się i zjedliśmy pyszne śniadanie.” A potem był turniej rycerski, ognisko zakończone burzą i suszeniem na płocie wszystkiego, co się dało , nocna wyprawa do lasu po kubek jagód bez prawa oglądania się za siebie dla zdobywców małych trzech piór, teatr grecki i wieczorny obchód namiotów albo sal: „druhno, całusa na dobranoc”. Do dziś to najmilsze wspomnienie tamtych dni- 25 zuchenek i zuchów, którym się haftowało słoneczka i wilczki, w wieku od 6 do 10 lat o różnych temperamentach, stopniach samodzielności i apetytach w tym jednym momencie rozczulająco takich samych… druhno, całusa… Nutria też, a był już całkiem duży. ….

