Domek z kart albo początek

DSC00011

Kart było wiele. Te z góralskimi motywami albo z wilczymi łbami nie nadawały się do budowania, bo przeszły wiele wojen, makao i remika. Czekały spokojnie na deszczowe popołudnia w tekturowym pudełku po herbacie . Do budowy służyły nudne, ale nowiutkie talie czerwona i niebieska.  Na niskim stoliku plac budowy. W pełnym skupieniu, karta za kartą powstaje dom. Delikatnie dokładane elementy kolejnego piętra, każdemu zakończonemu towarzyszy mocniej bijące serducho i radość. Głowa pochylona na blatem, od czasu do czasu tylko czujne spojrzenie z boku, czy aby wszystko równo. I nagle wiuuuuu, powiew wiatru otwiera przymknięte okno i przewraca całą budowlę. Niedowierzanie, złość, łzy i milczenie. A potem spojrzenie ponad ruinami- jest piękne wrześniowe popołudnie. No dobrze, zburzyłeś moje budowanie, to co teraz? Co chcesz tu zbudować, jaki masz plan?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *