W podręcznikach do nauki języka polskiego jako obcego można znaleźć lekcje mówiące o naszych zwyczajach świątecznych. Co do zasady my je wszyscy znamy i mówimy o nich jako o wspólnej tradycji, a jednak w każdej rodzinie znajdziemy modyfikacje. I tak jest fantastycznie. Jedni co roku wprowadzają jakieś nowe elementy, inny wystrój domu, eksperymentują z potrawami. Inni co roku tak samo, bez zmian: zabawki na choinkę, choć sfatygowane zawsze powędrują na drzewko. Potrawy wigilijne robi się raz do roku, bez wyjątków. Niektórzy łączą tradycje rodzin, z których pochodzą, u niektórych jakaś tradycja dominuje. Jedni przepadają za wieczerzami wigilijnymi w dużym gronie, inni wolą zgromadzić się wspólnie późniejszą porą. Jedni zjadają dwie wigilie w obu rodzinach, a inni co drugi rok odwiedzają każdą z nich. Jedni nie wyobrażają sobie, by nie pójść na pasterkę, inni łączą się z Watykanem, a pozostali idą spać. I tak też jest dobrze.
Niech w bogactwo tradycji, zwyczajów i rodzinnych pomysłów popłyną kolędy i pastorałki- to jest dopiero skarb! Niech ich treść wybrzmi we właściwym czasie: nie bójmy się! Ucieszmy się lub na tę radość miejmy nadzieję!
