Oto Bebejka, która przez tydzień odkrywała Kraków i próbowała zapisać się na uniwersytet. Jedno z miłych wakacyjnych wspomnień.I jeszcze- czyjeś młode wielkie oczy pochłaniające wszystko dookoła. Czyjaś wrażliwość i zachwyt wypowiadany szeptem w najpiękniejszych odwiedzanych miejscach. Czyjaś radość z ochlapującego w upalne popołudnie zraszacza. Czyjaś duma z przepłynięcia żabką od boi do boi. I czyjeś szelmowskie spojrzenie, gdy udał się żart lub celna riposta. I wreszcie czyjeś nienasycenie w odkrywaniu tego, co można jeszcze zwiedzić. I wieczorne opowieści przez telefon daleko wykraczające poza : „wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na zwiedzanie”. Dziś mnóstwo zdjęć, na szczęście na bieżąco zgrywanych po kolejnych wyprawach. I wszystko to, co zostało w pamięci- niech trwa. No i jeszcze poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: to gdzie jedziemy w przyszłym roku? Żeby nie było- mamy już plan na rok 2044, ale wtedy role się odmienią, tak się umówiliśmy- to nie ja będę „kaowcem”. A do tego czasu, kto wie, może Bebejka zrobi profesurę? A teraz mamy dziesięć miesięcy, by cieszyć się oczekiwaniem na kolejną wielką przygodę, bo tych małych na pewno nam nie zabraknie. A czekanie jest bardzo przyjemne. Wspominanie też, ale o tym innym razem.

