5 grudnia to urodziny Trafa, oczywiście, że o tym nie pamiętałam. Podobno od dziś jest już weteranem, no to wszystkim weteranom i seniorom życzyć takiej kondycji. Tak rozmyślałam o tym naszym wspólnym bytowaniu. Najpierw przypomniałam sobie moment ( dłuuugi bardzo) wyboru szczeniaka. Jeśli nie siedzieliście nigdy w całkiem nieznanym domu przez godzinę na podłodze wśród gromadki takich małych stworów, to jedną przyjemność w życiu macie jeszcze do zaliczenia. A potem dokonuje się wybór- jeśli wybrałam coś, to nie mam czegoś innego. Każda taka decyzja ma swoją cenę. Ta psia była akurat korzystna, bo wyrósł na kopię swojego taty, który wtedy bacznie przyglądał mi się zza szyby na tarasie, a ja jemu, myśląc: jaki ty jesteś piękny! Dziś też, czasami przez szybę, spoglądam na mojego zwierza i mówię to samo, częściej jednak mówię mu w to jego pycho bezpośrednio. Niczyja zasługa, po prostu taki jest. Jeden powód więcej do zachwycania się stworzeniem. Pies pokazuje, jak być obok. Siedzi tuż przy, kiedy trzeba i znika, kiedy go nie potrzeba. Jest się czego uczyć. Mogłabym o nim długo. Anegdotki też by się znalazły, zwłaszcza te, skąd się wziął, z jakiej krzyżówki. Ale po pierwsze, te najważniejsze sprawy nie są do opowiedzenia. Po drugie, o psie najlepiej opowiada się na długim spacerze, takim przerywanym pościgiem za patykami, próbą zgubienia zwierzyny( nie udało mi się przez te osiem lat, zbyt uważny jest), zajrzeniem do wiejskiego kościółka- uwielbiamy taki czas. w kruchcie oczywiście. I na obiedzie w miejscu, gdzie pies z definicji nie jest postrzegany jako… no nawet nie wiem, jako co. Ale zachowywać się musi porządnie, tak jak w środkach transportu. Bo pies, to jest pies!

