Pewien misjonarz opowiadał na kazaniu( i ilustrował odpowiednim filmem) o zaskakującej tradycji, do której musiał się w miejscu swojego działania przyzwyczaić. Otóż, gdy chowa się tam starszego człowieka, niosący trumnę tańczą. I to jak! Nawet z tą trumną na głowie. Wygląda to na pozór dość dziwnie, ale ma piękne uzasadnienie. W ten sposób dziękują za dar długiego życia tej osoby, a w tamtych warunkach niewielu dożywa sędziwego wieku. I mnie się takie myślenie spodobało- umieć podziękować za czyjeś dłuuugie życie i za wszystko, co się wspólnie z tą osobą i dzięki tej osobie przeżyło. Smutek jest, to jasne, bo ma się taką świadomość, że pewne sytuacje, rozmowy, bliskość- tu na ziemi się nie powtórzą, ale jednocześnie chyba mocno się czuje, że tak miało być. A czasami jest tak, że bardzo chce się powiedzieć : ” Tak nie miało być.” I nie wiadomo, dlaczego się stało akurat wtedy. I w ogóle nic nie wiadomo. Ale tak też miało być! Niebo będzie pewnie bardzo proste, choć nie mam bladego pojęcia, jak tam może być. Ale myślę, że jak się tam dotrze, to się przywita z tymi dawno niewidzianymi, przytuli do tych wcześniej nieznanych i powie : „ach to ty!”. A jeśli w Niebie gra się w scrabble’a, to wiem, z kim rozegram pierwszą partię…

