Wiosennie patrząc

1.Jednego dnia nie ma nic, nie wiadomo, kiedy kiełkuje, potem rozwija się i już kwitnie i tu, i tam. Na drzewie podobnie- niedostrzegalny pączek nie wiadomo kiedy rozkwita i ani się obejrzysz, płatki opadają. A wydaje się, że ta wiosna tyle trwa. Dobra, na drugi rok niczego nie przegapię, przyuważę i przytrzymam. A tu … nic. Więc w kolejnym roku siedzisz i patrzysz, nawet boisz się powieki zamknąć na chwilę, że znów zniknie za szybko. I znika.

To prawda- jutro już jej nie będzie, tak jak wczoraj jej jeszcze nie było. Jest teraz. Teraz!

2. Taki karton wymoszczony na wszelki wypadek- na chwilowe zimowe nocowanie, nagle w wiosenny ranek staje  się pierwszym domem. Jak się macie, mali jego mieszkańcy, ilu was tam? Z kartonu spojrzenie przymrużonej zieleni. Nie, to nie spojrzenie obrończyni, ale pełne zaufania. Miłe uczucie obdarzenia zaufaniem. Nie, nie takim, gdy ktoś powierza największe, czasem trudne sekrety, ale takim, które znaczy-  czuję się bezpiecznie, możesz zostać. Matczyny łepek podniesiony nad główkami małych jeszcze niewidzących, karmię, nie podchodź teraz. Nie będę prychać, przecież wiesz, już nie … Ufam.

3. Kiedy się własnymi rękami posadziło,  kiedy się na początku podlewało, żeby rosły, kiedy się widziało, jak rosły i chociaż się wyznaje zasadę świętego prawa własności i wolności w dysponowaniu tym, co się nabyło,  jednak każdy odgłos piły zakończony upadkiem ścinanego to kolejny znak zapytania- naprawdę trzeba? Nie dałoby się inaczej? Ale pytanie to cichutkie, jak żal, że ta wiosna rozwinie się już bez nich . I nie patrz przez to okno, nie patrz. Tam jest inny świat ani lepszy, ani gorszy, inny, nie twój. I tyle … A słońce dalej będzie zachodzić nad tym, co pojawi się w miejscu szpaleru drzewek sadzonych kiedyś dla przyszłych mieszkańców tego miejsca.Żeby już mieli, żeby szumiało i odgradzało. Warto było? Warto ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *