A gdyby to była lwica, nie wahałaby się. Podjęta raz decyzja uruchamia dobrze wypracowane mechanizmy działania. Jest światło, jest wiedza, jest odpowiedzialność. Może trzeba zaryczeć, może trzeba podnieść umięśnioną łapę, może potrząsnąć płowym łbem nie spuszczając z przeciwnika wzroku. Zaraz, czy to jest przeciwnik? Lwica przychodzi po swoje, wie, że się jej należy. Nie,to nie wróg naprzeciwko, to problem do rozwiązania. Weźmie, co jej i każde pójdzie w swoją stronę, miejsca w dżungli dość.
A gdyby to była… wężyca, byłaby uparta. Jak odzyskać, co zabrane? Kolejne plaśnięcia ogona, punt po punkcie zbijają argumenty drugiej strony. Czujne spojrzenie powstrzymuje próby nieuczciwych zagrań. Wężyca cierpliwie czeka, nie, nie na błąd, na sprawiedliwy obrót spraw. Nie rusza się, nie syczy. Nie chce zastraszyć ani przegnać, po co? Czeka i jest bardzo cierpliwa, bardzo …..
A gdyby to była… łania, byłaby ufna. Odkryłaby wszystkie karty i swoją słabość. Zobacz, to boli, dlaczego mnie ranisz? Można sprawę rozwiązać zaraz, tu na miejscu. Każde z nas wyjdzie z tego cało, szkoda kolejnego dnia, popatrz, jak można to zrobić i będzie dobrze. Przecież i ty, i ja chcemy, żeby było dobrze. Chcemy?
Którą wybrać?
Cóż, życie niespodziewanie dopisało swoją wersję historii, na scenę wkracza wilczyca. Ma w sobie siłę , ma w sobie zawziętość, straciła tylko wiarę w to, że komuś może tu chodzić o dobro. Jakiekolwiek. A może wydaje jej się, że wiarę, a może tylko przestała rozumieć? Położyła uszy, by nie słyszeć nic nieznaczących już słów, gotowa do skoku oczekuje ataku. Nie, nie zaatakuje pierwsza, to nie w jej stylu, ale na atak odpowie. Przyczaiła się, wie, jaka siła tkwi w jej wzroku. Wpatruje się więc, bo tylko tak może ocalić to, co najważniejsze. Nieważne, jak długo, ważne, żeby do końca.

