Domowe zapachy albo refleksje nad mirabelkami

DSC00150

W jednym pokoju, tym lawendowej wróżki pachniało jagodziankami kupowanymi na podwieczorek. W jagodziankach były prawdziwe jagody i było ich dużo. Pokój obok to królestwo smażonego sera- mały aneks kuchenny wróżki szmaragdowej  gromadził wielbicieli smaku, a kogo zapach odganiał, mógł iść podlewać jakby co. Hasło „domowy zapach” powstało w kuchni po kolejnym przypaleniu mleka.  A przypalenia wszelakie przyjmowano ze stoickim spokojem: jeden z domowników wpada do jadalni-” coś się przypala”, „już się spaliło”- zgodny głos reszty rodziny komentuje utratę kalafiora na obiad. Czasami dom pachniał tym, co w paczce: pierniczki całuski trafiały z południa, a ciastka kruche z maszynki z północy.

A mirabelki co robią w tej historii? Królują. Piękny kolor i zapach, woskowana skórka świeżych i aromat wysmażanych porządnie owoców to jest to! Mirabelkowe drzewo stoi „od zawsze”- przypomina kształtem drzewa z gaju oliwnego. Niczego nie oczekuje i dzieli się hojnie tym, co ma najlepszego. I jak tu ich nie pozbierać i nie postać nad parującym garnkiem? No jak odrzucić taki prezent?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *