Sto lat!

Koniec stycznia i pytanie, jak tam? Miesiąc spotkań noworocznych, pomyłek w dacie i czystego kalendarza.

31 stycznia to w pewnej rodzinie dzień podwójnych urodzin, które dzieli równiutkie sto lat. Te pierwsze przypadły w momencie rewolucji XX wieku wybuchających tu i tam, a te drugie trafiły na sam początek kryzysu XXI wieku związanego z bankami i rynkiem nieruchomości.  Wiek nastoletni w jednym przypadku odkrywał nowy świat po I wojnie światowej i radość z odzyskania przez Polskę niepodległości, a w drugim trafił na  zapowiedzi zmiany, a według niektórych końca, znanego świata – choróbsko globalne i pytania o możliwe konflikty.  Wejście w wiek dorosły w obu przypadkach w momentach dużych sporów politycznych i tzw. „baniek”.

Sto lat i cztery pokolenia jednej rodziny. W tle wielkie wydarzenia, na pierwszym planie pomysły, marzenia i ich realizacja przez jednostkę. Autorytety, wzorce, ideały, wartości i pasje. Podobieństwa i różnice. Dziś jeden patrzy już z Nieba po dobrze wykonanych ziemskich zadaniach, a drugi wybiera swoją drogę, by te zadania wypełniać. Tak jest w każdej rodzinie, może nie co do dnia, ale nie o to przecież chodzi.

Skoro o autorytecie mowa, 31 stycznia wspominamy Jana Bosko – najlepszego specjalistę od wychowania, jakiego znam. Jego metody działają do dziś: towarzyszenie młodemu człowiekowi, poczucie humoru i poważne traktowanie wychowanków.  Pewnego razu zauważył chłopców grających w kulki w jakimś turyńskim zakątku. Ku ich zaskoczeniu porwał woreczek z cennymi kulkami i zaczął uciekać. Gracze pędem ruszyli za człowiekiem w sutannie. Ten wbiegł do kościoła, a gdy zdyszani chłopcy pojawili się w środku, oddał ich własność i z uśmiechem zaproponował: „Skoro już tu jesteście, pomódlmy się razem.” No mistrz!

Świetni są ludzie mający prawdziwie salezjańskiego ducha! Nie trzeba mi wierzyć na słowo, oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *