czerń

Cicha przerwa, czarny sweter – to jest doświadczenie po 13 grudnia 1981, a nie jakiś tam brak „Teleranka”. Tak jak Jan Paweł II to nie kremówki. Tak nawiasem mówiąc, to wcale nie było jego ulubione ciasto, tylko chodziło o to , że szło się na nie dopiero po maturze – jako dorosły – bo były z domieszką alkoholu. A jeśli dobrze pamiętam, to makowiec należał do tych ulubionych – łatwo sprawdzić, Do makowca jeszcze chwila, przynajmniej dla mnie, wróćmy do grudniowych dni. I nocy.

W wielu domach pojawił się szyfr: lampa stawiana w określonym miejscu. sposób dzwonienia lub stukania do drzwi przez swoich. Rzeczy „trefne”, książki, nagrania.

Dla niektórych czas bardzo trudny: nieproszonej wizyty, rozdzielenie z bliskimi, odosobnienie i niepewność, co dalej.

Dla najmłodszych szybka nauka rozdzielania tego, co w domu od tego, co w szkole. Własne dziecięce sprzeciwy –  zeszyt z własnymi wierszykami i ilustracjami, ukrywany pod piecem, został wyrzucony, bo gdyby coś, po co miał zaszkodzić tym, którzy naprawdę działali. Tak się dojrzewało i ważyło, co jest dobre, co nie i jakie będą skutki nastoletnich oporów.

To była też motywacja do porządnego uczenia się, żeby wytrącać argumenty w razie ewentualnych sankcji za całkiem drobne przecież rzeczy: udział w cichej przerwie czy noszenie symbolu, nawet takiego nie wprost. Otwarcie niby nic, ale można było postawić dużo gorszą ocenę. Więc się nie dawało szans. I po nastolatkowemu, buńczucznie, na pytanie jednego z nauczycieli w rocznicę 13 grudnia: „A ty co, Łączkowska, tak na czarno? Ktoś ci umarł?”, można było odpowiedzieć, wbijając w niego ciemne ślepia: ” Niezależnie od poglądów to chyba nie był radosny dzień, panie profesorze.”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *