Skończyło się. Minęło. Szkoda. Czego? Lata czy życia?
To prawda, tego i tego, o, jeszcze i tego, już się nie zrobi. Można za to:
podziwiać zachód słońca w innym miejscu niż dotąd,
przespacerować się wolniej, bo ślisko i odkryć jakiś niedostrzegany zakątek w okolicy,
a potem, zobaczyć w ogołoconych z listnego makijażu gałęziach ich naturalne piękno: w tym, co dotąd ukrywane, powykręcane, chropawe, poskręcane, kruche,
a na pewno można, jeśli tylko się chce, opowiedzieć , co jest do zrobienia tym, którzy spieszą się do wiosny, którzy wciąż mówią, zrobimy jeszcze to i to. Zrobią, na pewno!
A powroty do przeszłości? Wspomnienia są jak wypełniona półka w spiżarni. Cieszy oko wszystkim, co na niej zgromadzone. Ale trzeba tam zaglądać, bo czasem pleśń się zakradnie i wtedy smaku lata już tylko żal. I może życia też?
