No tak, porobiło się i wakacje minęły. Jest o czym pisać, jest o czym myśleć i co wspominać. Wszystko po kolei. Pierwszy dzień września to zawsze powracanie do wspomnień. Tych o własnych szkolnych latach i tych wakacyjnych. Gdy przychodzi moment końca przygód, robi się żal, że to, co jest teraz, za chwilę będzie tylko wspomnieniem. A potem przerzuca się te wspomnienia, ileż ich się nazbierało. Czasem serducho się ściśnie na myśl o czymś, czego nie da się powtórzyć. Coś za gardło złapie przy oglądaniu zdjęć. Bo się czegoś nie da zatrzymać, nie może trwać. I oto we wrześniowy poranek przychodzi taka refleksja. W niebie, w niebie tak będzie. Zawsze będzie dzisiaj. Nie trzeba będzie niczego przeżywać intensywnie, starać się nasycić, zachwycić, zapisać na potem, żeby nie umknęło. Nie trzeba będzie się martwić, że jeszcze parę godzin i koniec, że znów trzeba spakować plecak, pędzić na stację. I nawet, jeśli wróci się do tego miejsca za rok, nie wiadomo, czy będzie tak samo, pewnie nie, może nawet nie będzie podobnie. W niebie, w niebie tak będzie. Będzie tu i teraz. Będzie zawsze i wszędzie. Z najlepszymi towarzyszami podróży. A póki jest się tu, w świecie powtarzania się i gromadzenia wspomnień, cieszyć się tym, że ma się co powtarzać, że jest co wspominać i najważniejsze- jest z kim!
