Kiedy, jeśli nie dziś czyli o lekturach

Dawno, dawno temu obiecałam listę lektur dla najmłodszych o naszej historii. No to czas najwyższy sprawę sfinalizować. Wszystkie polecane książki czytałam sama i testowałam na współczesnych dzieciach. Na pierwszy ogień Feliksa Konecznego „Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży”. Aktualnie na rynku dostępne dwa wydania, kurs historii może bardziej dla rodziców, żeby wiedzieli, co i jak opowiadać. Teraz sięgamy do początków: Tomasza Kruczka „Bitwę o gród Sędziwoja” poleciłabym dziesięciolatkom, którzy mieliby ochotę przenieść się w rok 999- czyta się świetnie i wiele dowiaduje. Potem zrobiłabym wielki skok i sięgnęłabym z dziesięciolatkami po opowieść o powstaniu styczniowym „Zamek i skała” Macieja Przybylskiego. A potem hop i nawet z młodszymi odkrywałabym „Bohaterskiego misia” Bronisławy Ostrowskiej, by dowiedzieć  się o losach Polaków na frontach I wojny światowej i odzyskiwaniu niepodległości. Spodobała mi  się też kontynuacja tej historii- „Ten dzielny miś” czyli losy bohatera w czasie II wojny światowej spisane przez  Bogdana Królikowskiego. Obie książki bardzo elegancko porządkują wiedzę o  tych czasach, a dzięki postaci sympatycznego pluszaka sięgają po nią także dziewczynki. Jeśli o II wojnę światową chodzi, to zwróciłabym uwagę na ostatnią  książkę Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego „Wacek i jego pies”. To nie tylko opowieść o wojennych doświadczeniach, to także rzecz o zmaganiach z uczuciem nienawiści wobec krzywdzących i o wybaczaniu. Kto chciałby więcej poczytać o czasach zaborów i odzyskiwaniu ojczyzny, niech sięgnie po serię klasyki dla najmłodszych- mnie szczególnie przypadła do gustu twórczość Heleny Zakrzewskiej:”Zaklęty dwór” i „Białe róże” oraz   przejmujące „Dzieci Lwowa”. A skoro o Lwowie mowa, to nie wyobrażam sobie dziecięcej biblioteczki bez Kornela Makuszyńskiego i jego „Uśmiechu Lwowa”, a poza tym bez „Skrzydlatego chłopca”- rzecz o rozwijającym się w międzywojniu lotnictwie i bez „Wielkiej bramy”- opowieści o budowie Gdyni. Przepadam za stylem Makuszyńskiego, jego humorem i umiejętnością wzruszania. No i są jeszcze legendy i baśnie dla tych, którzy lubią w ten sposób poznawać historię- czytają i sprawdzają, jak było naprawdę. Jest piękna seria takich właśnie opowieści . Po pierwsze cudnie wydane „Baśnie i legendy ziemi ,świętokrzyskiej” Zenona Gierały z  ilustracjami według  Matejki i Vogla. Tego samego autora „Baśnie i legendy ziemi radomskiej” już bez tak pięknych ilustracji. I jeszcze Jana Skorupskiego „Złota legenda znad polskich jezior i lasów”.

I jak to zwykle bywa, przypominają mi się kolejne pozycje: Barbary Piotrowskiej- Dubik „Laleczki z papieru”- o losach rodziny zesłanej do Kazachstanu,Teresy Śliwińskiej  „Okupacyjna codzienność Tereni”  i Joanny Papuzińskiej: „Darowane kreski”

No jasne, zapomniałabym o świetnym duecie: Joannie Gajewskiej i Weronice Zagule. Najpierw opowiedziały o żołnierzach niezłomnych w „Rycerzach Lasu”, a potem o Monte Cassino w   „Górze poświęcenia”. Czekam na więcej.

To dorzucę jeszcze coś dla nastolatków- wszystkie komiksy wydawane przez IPN. Są świetne pod każdym względem. I w ciemno polecam nastolatkom wszytko, co piszą państwo Szarkowie dla dorosłych. Szczególnie spodobała mi się publikacja : „Bitwy polskich żołnierzy 1940-1944”.

Takie moje podpowiedzi. Zastanawiałam się , czy dorzucać też uwagi krytyczne, bo czasem redakcja niechlujna, czasem nieścisłość się wkrada, czasem ilustracje takie sobie, ale tak jest dziś niestety często. Dlatego napiszę taki apel: kochani wydawcy, nie oszczędzajcie na redakcji i korekcie. Dbajcie o nas. Warto rzucić okiem na tekst, żeby nam się Aleksander Macedoński nie stawał rzymianinem, żeby dziecko w dziewiętnastowiecznym dworze nie mówiło tatusiowi per „ty”, żeby nam się po stronach  nie pałętał „koniec końców” , żeby książka nie trafiała w ręce czytelników tak, jak ją autor oddał, a ta którą napisano dawno dawno temu, żeby miała przypisy tłumaczące nieużywane dziś słowa.

No to życzę miłej lektury. Ja wracam do swojej, a jak mi się coś przypomni , na pewno dorzucę .

Jeden komentarz do “Kiedy, jeśli nie dziś czyli o lekturach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *