To nie upał najbardziej dziś dawało się odczuć w powietrzu. Nie, nie, to było to coś, co od lat tego dnia dopada i sobie jest. Nawet na mojej stacji przedpołudniową porą czuło się, że jest. Niby nic, niby dzień sierpniowy dobry do zagospodarowania- długie spanie, leniwe śniadanie, wypad nad jezioro i lody, ale… No właśnie to coś, splinek jakowyś czy żal za serce ściskający i za gardło nawet. W mieście też niemrawość jakaś i napięcie na zmianę. Bo nic się nie da zrobić, by czas zatrzymać, bo nie da się uniknąć. Więc z jednej strony poddanie się nieuchronnemu, a z drugiej bunt organizmu na zbliżającą się porę niesprawiedliwości. Bo co to za pomysł tak nagle bez aklimatyzacji powolnej dać się zamknąć w czterech ścianach , wstawać na dźwięk budzika i dwa razy dziennie uginać się pod ciężarem książek nie wiadomo po co drukowanych na tak ciężkim papierze z lakierowanymi okładkami. Bo co to za pomysł spędzić popołudnie nad zeszytem, w którym kazali opisać wakacje- list do kolegi, opowiadanie o najlepszej wakacyjnej przygodzie, sprawozdanie z wakacyjnego dnia, wrrrr. A co to kogoś w szkole obchodzi? I jak można za moje wakacyjne wspomnienie ocenę stawiać? I jeszcze niesprawiedliwości ciąg dalszy- wkuwanie, by mieć kolejną ocenę. Nie żeby wiedzieć. Gdyby tak było, to nauczyciele mogliby pozwalać poprawiać klasówki tak, by każdy dał radę opanować materiał, a nie tak szast- prast i dział zaliczony. ( Utopia? Wcale nie!)I jeszcze te głupawe piosenki o plecakach pełnych słońca i i dzwoneczkach, co z nas niby robią pracowite pszczółki, taaaa.
No ale cóż, poza szczęściarzami z edukacji domowej ominąć się wrześniowej pory nikomu nie uda. A prawda jest taka, że szkoła człowiekowi do niczego nie jest potrzebna, a człowiek szkole i owszem. No i to by było na tyle. To nie znaczy, że nie trzeba się uczyć, oj co to to nie! Więc naprawdę u progu mojego ulubionego miesiąca cieszę się, że już nie muszę, tylko mogę się uczyć, czego życzę wszystkim tym, którym wydaje się, że nigdy do tego momentu nie dotrwają. A nauczycieli proszę: nie dajcie się przytłaczać podstawą programową, darmowym podręcznikiem i tym, co Was najbardziej w Waszym zawodzie boli. A może ten rok szkolny mógłby być dobrym czasem odkrywania świata wspólnie z tymi, którzy całkiem przez przypadek i nie z własnej woli zasiądą jutro przed Wami w ławkach? To Wy wybraliście szkołę jako miejsce, w którym spędzicie najbliższe 10 miesięcy, oni naprawdę nie mają wyjścia ….
